Wypadek zaliczony - co dalej?

Pogaduszki związane z tematyką motocyklową

Moderatorzy: Qcyk, leon

Awatar użytkownika
Filson
Kandydat
Kandydat
Posty: 36
Rejestracja: 11 lipca 2014, 15:08
Imię: Filip
Sprzęt: Honda CBF 600s

Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: Filson » 21 lipca 2016, 00:49

Cześć wszystkim.

Tytuł deko przewrotny, ale od dość długiego czasu nie daje mi spokoju i ciekaw jestem opinii innych.

Sam niemal dwa lata temu miałem wypadek na moto. Przyczyna: kierowca puszki wymusił. Nie będę się rozpisywał - było słabo, groźnie i w ogóle, ale żyję, mam nogi, chodzę. Od grudnia nawet znowu gram w koszykówkę i choć skutki fizyczne czuć będę raczej zawsze, to jest ok.
Od tego czasu nie miałem okazji siedzieć nawet na moto, choć brakuje mi jazdy (pewnie też dlatego, że nie pamiętam właściwie nic z wypadku i chwili wstecz). Niebawem jadę oglądać w końcu jedną maszynę, jednak gdzieś z tyłu głowy myśl o ewentualnym wypadku czy słowa rodziny i niektórych znajomych "po co Ci to", "kup sobie auto" są i rodzą lekką obawę.

Może będzie ktoś chętny podzielić się swoimi doświadczeniami? Jak Wy po ewentualnym "zdarzeniu" wracaliście do jazdy (jeśli w ogóle)? Jakie myśli u Was się pojawiały?

Pozdrawiam
Sprzedam moją Hondę - zły pan ją rozbił :(

Awatar użytkownika
michalinski
Kandydat
Kandydat
Posty: 47
Rejestracja: 16 sierpnia 2012, 00:06
Imię: Michał
Sprzęt: Ducati

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: michalinski » 21 lipca 2016, 12:30

Po moim wypadku, to pierwsze co zrobiłem po wyjściu ze szpitala i otrzymaniu kasy od ubezpieczyciela, było kupnem nowego moto :P

Cały proces oswajania się z motocyklem i ruchem drogowym na nowym moto, to była inna bajka. Jeździłem przez długi czas zestresowany, że ktoś znowu mi wymusi, 200% koncentracji i przewidywania sytuacji na drodze. To ma swoje dobre strony, bo jeżdżę ostrożniej i staram się przewidzieć wszystko co się dookoła dzieje, ale mam wrażenie, że tym samym ograniczyłem sobie przyjemność z jazdy, jaką czerpałem wcześniej.

Tak czy owak, jest to sprawa zupełnie indywidualna jak ktoś sobie z tym poradzi. Trzymam kciuki za powrót do motocyklowania, bo to przecież fajna sprawa. :)

Pozdrawiam,
M.

Awatar użytkownika
Nitrox13
Swój
Swój
Posty: 109
Rejestracja: 14 grudnia 2014, 11:07
Imię: Piotrek
Sprzęt: TS150&Pegaso650
Lokalizacja: Rezeszów/Przeworsk

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: Nitrox13 » 21 lipca 2016, 13:06

Każdy inaczej przeżywa taki moment.
Ja miałem dzwona a bardziej konkretnego szlifa 28 Maca i do dzisiaj zrobiłem może z 5km na moto.Przez kilka dni lata ci po głowie wciąż ten sam filmik z dzwona (no chyba że ci go stres wyciął i nic nie pamiętasz) ale pierwsze na czym się skupiłem to zrobić moto bo była chwila zwątpienia ale patrząc w te wszystkie kilkadziesiąt tyś km jakie już przejechałem to jest to nie do pomyślenia aby się oderwać od tego,to zbyt mocny nałóg :mrgreen:
Pierwsza jazda bez plastików(w malowaniu) to było jak narodzenie normalnie aż czujesz jak ci skrzydła rosną i pierwsze co zrobiłem to rozpędziłem się do 120km aby w końcu oddychać (no gdzieś w tych prędkościach ja dopiero zaczynam mieć +/- wyjebane na wszystko i skupić się na Motor-Droga-Ja i nic więcej).
Jako że szlifa zaliczyłem bez prawka (to była bardzo tania lekcja życia) teraz już je robię bo dopiero po wypadku zrozumiałem jak wiele szczęścia miałem i jak beztrosko je wykorzystywałem.Tak więc jeszcze kilka tygodni i wylatuję od nowa ale mądrzejszy (zdobyłem nową wiedzę z działu CRASH) i bardziej roztropny,szkoda że abym zmądrzał musiało dojść do szlifa no ale musisz upaść aby się wzbić :D
Nie odrywaj się od moto tylko kupuj i ganiaj dalej,dla mnie moto to drzwi do zwiedzania świata innych drzwi dla mnie nie ma.
SztukąNieJestRozpędzićMotorAleGoWyhamować

Awatar użytkownika
Filson
Kandydat
Kandydat
Posty: 36
Rejestracja: 11 lipca 2014, 15:08
Imię: Filip
Sprzęt: Honda CBF 600s

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: Filson » 23 lipca 2016, 20:23

Mnie na szczęście nigdy nie ciągnęło do prędkości. Sama jazda dawała frajdę i starałem się jak najbardziej przewidywać drogowe realia. Doświadczenie mam zerowe, bo uszkodziłem się w moim pierwszym sezonie motocyklowym... Strach jest po prostu przed tym, że mogę robić wszystko jak należy, ale i tak problem będzie z powodu niezależnego ode mnie. No ale takie życie ;)
Plus jest, pierwsza przejażdżka od wypadku już za mną (krótka, bo krótka ale pozytywnie!). Była spina, ostrożność na poziomie ekspert, jednak przynajmniej się odważyłem. Sprzętu nie kupiłem, ale łatwiej już będzie oglądać kolejne. W międzyczasie może uda mi się sprzedać też tą rozbitą hondę :cry:
Sprzedam moją Hondę - zły pan ją rozbił :(

Awatar użytkownika
PawelN
KGP 45
KGP 45
Posty: 164
Rejestracja: 7 czerwca 2012, 09:45
Imię: Paweł
Sprzęt: CBR 600
Lokalizacja: Skawina

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: PawelN » 24 lipca 2016, 15:06

Wypadek zmienia wszystko. Nie ma już tyle radości i takiej fantazji jak przed wypadkiem. Człowiek sobie uświadamia że nie jest niesmiertelny.

Awatar użytkownika
misiuto
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 92
Rejestracja: 22 sierpnia 2011, 19:15
Imię: Karol
Sprzęt: SV650S `99
Lokalizacja: Krk NH

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: misiuto » 24 lipca 2016, 22:48

PawelN pisze:Wypadek zmienia wszystko. Nie ma już tyle radości i takiej fantazji jak przed wypadkiem. Człowiek sobie uświadamia że nie jest niesmiertelny.
+1

Ja dwa razy leżałem. I Twoje słowa idealnie opisują stan powypadkowy.. Teraz jeżdżę dużo ostrożniej...

Pzdr
misiuto
http://youtu.be/yTo3HcBvbe8

Awatar użytkownika
koroviov
KGP 110
KGP 110
Posty: 363
Rejestracja: 14 czerwca 2010, 10:10
Imię: Marek
Sprzęt: SV650SS

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: koroviov » 25 lipca 2016, 00:05

A u mnie odwrotnie. W ogóle po wypadku nie myślałem o tym czy sprzedać motocykl, czy jeździć ostrożniej. Mocniej przeżywałem te sytuacje, kiedy udało sie wyjść cało, ale zostawała świadomość że mogłem zginąć.
Najlepszym sposobem tuningu jest obniżenie masy. Masy motocyklisty - oczywiście.

Awatar użytkownika
misiuto
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 92
Rejestracja: 22 sierpnia 2011, 19:15
Imię: Karol
Sprzęt: SV650S `99
Lokalizacja: Krk NH

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: misiuto » 25 lipca 2016, 22:34

Czy sprzedać też nie myślałem bo na drugi dzień po wyjściu ze szpitala jak mnie pozszywali to zamawiałem części do motocykla na allegro :) A było bardzo blisko do dębowych desek...
http://youtu.be/yTo3HcBvbe8

Awatar użytkownika
Filson
Kandydat
Kandydat
Posty: 36
Rejestracja: 11 lipca 2014, 15:08
Imię: Filip
Sprzęt: Honda CBF 600s

Re: Wypadek zaliczony - co dalej?

Post autor: Filson » 29 lipca 2016, 13:52

PawelN pisze:Wypadek zmienia wszystko. Nie ma już tyle radości i takiej fantazji jak przed wypadkiem. Człowiek sobie uświadamia że nie jest niesmiertelny.
W sumie po części pewnie tak jest. Przede wszystkim jeżeli ktoś w ogóle myśli, że jest nieśmiertelny :?
Liczę, że z tą radością z jazdy nie będzie tak źle. Wiadomo, na początku bardziej się myśli o tym wszystkim, nieco wygrywa może nie strach, a obawa, przez co ta przyjemność jest ograniczona. Ale na to też chyba potrzeba czasu.
Z każdej lekcji trzeba wyciągać wnioski i nie zapominać ich później :) I dziękować za szczęście.
Sprzedam moją Hondę - zły pan ją rozbił :(

ODPOWIEDZ