Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym forum

Rozmowy na temat moto-tekstow i przepisow PoRD

Moderatorzy: Qcyk, WS

Awatar użytkownika
gasior
Swój
Swój
Posty: 138
Rejestracja: 23 września 2010, 14:29
Imię: Tomasz
Sprzęt: Yamaha FZ6
Lokalizacja: Pawlikowice

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: gasior » 25 lutego 2013, 22:09

Abek pisze:W sumie dobrze gada ale... Co kryje się pod definicją motocyklisty? Czy motocyklistą stajesz się w momencie zdania prawka? Kupna motocykla?
Czy mając moto w garażu od dwóch lat ktoś jest motocyklista? Czy gościa rozwożącego pizze nazwiesz motocyklista? Czy jak mam narty na których nie potrafię jeździć to jestem narciarzem?
A mógłbyś mi podać warunki konieczne żeby móc zdobyć tytuł motocyklisty? Jak mam motocykl 3 lata to już mogę? Bo bardzo chciałbym móc się tak nazywać i nie popełniać błędu rzeczowego.

Co do artykułu to irytuje mnie, że autorzy pisząc o wolności jednocześnie nie pozostawiają jej Emo-motocyklistom, hipsterom, etc. Przypomina mi to działania Ruchu Palikota, który w imię wolności religijnej zdejmuje krzyże ze szkół i urzędów.
Zauważam tu takie typowe myślenie jak w wielu społecznościach z przewagą mężczyzn: wszyscy jesteśmy równi, ale ja mam większego.
Panowie, ćwiczyć szpagat i siadanie na koń, bo zaraz wiosna zawita, a nie kłócić się o to jak żyć.

Pozdro
IKHAKIMA

Awatar użytkownika
Abek
Kandydat
Kandydat
Posty: 54
Rejestracja: 20 maja 2012, 14:13
Imię: Bartek
Sprzęt: GSX1300R Hayabusa
Lokalizacja: Brzesko

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Abek » 26 lutego 2013, 21:00

Ja zadaje pytanie, ale nikt nie odpowiada :)

Moim zdaniem motocyklista to ktoś, dla kogo motocykl to pasja a nie sposób do lansu. Chłopak który zarabia rozwożąc pizze moim zdaniem nie jest motocyklistą. Za to jest nim facet, który w weekend wsiada na moto tylko po to, żeby się przejechać. Nie pytaj mnie czy możesz się nazwać motocyklistą. Sam to określ. Ja siebie jeszcze tak nie nazwę. Mam prawko od pół roku i tyle samo motocykl, zrobiłem 1k km i ani moje podejście do sprzętu ani też umiejętności nie pozwalają mi się nazwać motocyklistą. Tak jak posiadanie przeze mnie rolek nie czyni mnie skate'm :)
Żyje! Dobrze mi z tym

Awatar użytkownika
Grzes_ext
GP
GP
Posty: 853
Rejestracja: 17 listopada 2009, 17:13
Imię: Grzesiek
Sprzęt: XT660X
Lokalizacja: Kraków

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Grzes_ext » 27 lutego 2013, 20:51

Abek pisze: Chłopak który zarabia rozwożąc pizze moim zdaniem nie jest motocyklistą.
A ja znam chłopaka, który rozwozi pizzę, prywatnie jeździ na motocyklu i jest motocyklistą !! Nie wszyscy do jednego wora....
Abek pisze:Za to jest nim facet, który w weekend wsiada na moto tylko po to, żeby się przejechać.
A gó*no prawda, to takim tokiem rozumowania jest co najwyżej "niedzielnym motocyklistą" !
A co mi tam jestem nieskromny i zuchwały ale ja siebie nazwę motocyklistą ! :moto:
Na Olejaka Nie Ma Cwaniaka !!!

Awatar użytkownika
Abek
Kandydat
Kandydat
Posty: 54
Rejestracja: 20 maja 2012, 14:13
Imię: Bartek
Sprzęt: GSX1300R Hayabusa
Lokalizacja: Brzesko

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Abek » 27 lutego 2013, 21:31

A ja znam chłopaka, który rozwozi pizzę, prywatnie jeździ na motocyklu i jest motocyklistą
Nie o tym pisałem :) Czy Twoim zdaniem 20 latek na skuterze to motocyklista? a 50 latek?
A gó*no prawda, to takim tokiem rozumowania jest co najwyżej "niedzielnym motocyklistą
Pudło, tudzież karton a'la Mostowiak :)

Przy każdym argumencie pojawi się kontra i dyskusja do niczego nie zaprowadzi. Definicja definicją i każdy ma inną a o jazdę tutaj chodzi i wszystko co z tym związane. Prawda?

Dyskusja z pogranicza filozofii :P
Żyje! Dobrze mi z tym

Awatar użytkownika
Qcyk
mod
mod
Posty: 1764
Rejestracja: 11 listopada 2008, 07:50
Imię: Przemek
Sprzęt: 690 SM
Lokalizacja: Kraków

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Qcyk » 27 lutego 2013, 21:38

Komu odznakę komu odznakę :P prawdziwego motocyklisty.
A ja myślałem głupi, że motocyklistą jest każdy kto prowadzi pojazd 2 kołowy z silnikiem spalinowym o poj. pow 50cc i mocy 11KM rozwijający prędkości minimum 50km/h.
Tak w myśl kodeksu drogowego Grześ ;)
Zupełnie zapomniałem o tych wszystkich cudownych umiejętnościach, o których mówił Pchełka :P czyniących ze szczeniaka uber-człowieka. :D
Zaraz zaraz przecież to tylko zwykły człowiek ubrany w truchło po krówce lub cielaczku jeżdżący okrakiem na beczce prochu z dwoma kółkami...
No to który jest najprawdziwszym z prawdziwych motocyklistów?? :D Myślę, że tą dyskusję trzeba kontynuować i to koniecznie na czwartkowym nocnym obowiązkowo przy kiełbaszce z niebieskiej nyski :D
Uważaj na myśli, bo stają się słowami...

Awatar użytkownika
andre
KGP 45
KGP 45
Posty: 151
Rejestracja: 21 listopada 2009, 22:37
Imię: Andrzej
Sprzęt: BMW R1100RT
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: andre » 27 lutego 2013, 21:52

Qcyk pisze:motocyklistą jest każdy kto prowadzi pojazd 2 kołowy z silnikiem spalinowym o poj. pow 50cc i mocy 11KM rozwijający prędkości minimum 50km/h. ......tą dyskusję trzeba kontynuować ......przy kiełbaszce z niebieskiej nyski :D
Qcyk ma rację, ja też mam 2 kółka, silnik spalinowy powyżej 50 cc i mocy powyżej 11KM, a prędkość w porywach przekracza 5okm/h - :mrgreen: jestem motocyklistą i myślę, że najlepiej to przegadać przy najbardziej smakowitej przekąsce w Krakowie :) http://krakow.gazeta.pl/krakow/1,35798, ... zanka.html

Awatar użytkownika
Grzes_ext
GP
GP
Posty: 853
Rejestracja: 17 listopada 2009, 17:13
Imię: Grzesiek
Sprzęt: XT660X
Lokalizacja: Kraków

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Grzes_ext » 27 lutego 2013, 21:59

Ha ha :hihihi:
No to co przyszły czwartek ?? Wiem, że pogoda może być kiepska ale prawdziwi jeżdżą zawsze :lolsign:
P.S Prawdziwy motocyklysta pomoże drugiemu viewtopic.php?f=27&t=19858&p=226368#p226368 ;)
Na Olejaka Nie Ma Cwaniaka !!!

Awatar użytkownika
book_areszt
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 67
Rejestracja: 31 sierpnia 2012, 11:52
Sprzęt: brak
Kontakt:

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: book_areszt » 1 marca 2013, 01:40

Motocykliści 2013
"Prawo jazdy mieli już prawie całe pięć lat, więc całkiem legalnie mogli o sobie mówić Motocykliści...
Dziś była wspaniała i najdłuższa, jaką dotychczas zrobili, Niedzielna Eskapada....
Na koniec pocałowali się namiętnie, rozpletli dłonie, wstali z piknikowego kocyka, odwrócili spojrzenia od zachodzącego słońca i ponownie ułożyli sumiaste wąsy...
Następnie podciągnęli skórzane Motocyklowe spodnie, zapięli kurtki.
Nałożyli kominiarki, zapięli kaski i założyli rękawice z najwyższej cenowo półki...
Jako Prawdziwi Motocykliści posiadali najbezpieczniejsze kombinezony zaopatrzone w Slidery, najdroższe i najlżejsze Kaski z lustrzanymi szybkami...
Tytanowe ochraniacze barków lśniły w zachodzącym słońcu, pełne sportowo-torowe buty trzeszczały plastikiem i skórą, stukały o baki rękawice z K-NOX'ami...
Popatrzyli na swoje Stalowe Rumaki, następnie na swoje motocykle...
Ten niższy spakował wiktuały wraz z koszykiem do kufra na swoim "Ścigaczu" Hondzie CBR...
Ten odrobinę wyższy podszedł do Swej Er Szóstki i pocałował ją w czaszę szepcząc
" dowieź mnie kochanie do domu i nie zrań po drodze…

Zamyślili się…
Ważną jest wszakże Motocyklowa Zaduma…"

Następnie po trzykrotnej nieudanej próbie ruszenia, złożyli nóżki motocykli i na najczystszych motocyklach, jakie widzieli okoliczni przechodnie, pojechali w tę piękną niedzielę do swego ciepłego gniazdka, całe 500 metrów dalej... Jechali w pełni skupienia narażeni na wszystkie możliwe zagrożenia czyhające na Prawdziwego Motocyklistę... Sunęli bezszelestnie swoimi mocnymi maszynami, nie przekraczając 2000 obrotów na minutę, by ich absurdalnie ciche a absolutnie seryjne wydechy nie pobudziły o 17: 30 śpiących pociech spacerowiczów, pozostawionych w samochodach przy otwartych oknach... Każda, choćby najmniejsza zmiana toru ruchu sygnalizowana była długotrwałym użyciem kierunkowskazu, tak, by ten jadący z tyłu CBRką z kufrem mógł odpowiednio dostosować prędkość do warunków jazdy i właściwie ocenić sytuację na drodze. Na szczęście musieli omijać tylko leżące liście i rzucające się pod koła pieszo naziemne insekty, ale każda okazja do poćwiczenia przeciwskrętu jest na wagę złota, nigdy nie wiadomo co może się na drodze Motocyklisty znaleźć... Na dk nr 79 podobno leży nawet asfalt…


Pół wieczoru czyścili swoje wspaniałe supermocne i sportowo-wyścigowe maszyny, namaścili je specyfikami o nazwach i związkach chemicznych dłuższych niż ta opowieść, mających zachować powłokę lakierniczą Ich Wspaniałych Maszyn w nienagannej formie, środki przeciwdziałające UV i usuwające resztki insektów stały poukładane w rządku w prywatnym garażu zakupionym celowo dla Tej Wspaniałej Wyścigowej Dwójki.
Kolejne pół wieczoru przeglądali swoje skórzane kombinezony czy się aby nie otarły, czy gdzieś nie ma zwłok owadów chcących popełnić w desperacji na Motocyklistach samobójstwo, w owadzim świecie wiadomo nie od dziś, że śmierć samobójcza na Motocykliście daje 89 milionów owadzich hurys (hermafrodytycznych) i powodzenie dla każdego z ośmiu milionów zeszłotygodniowego potomstwa. W nastroju dobrze spędzonego półtorej godzinnego (wraz z piknikiem) niedzielnego Motocyklowego wyjazdu namaścili sobie wzajemnie wspaniałe kombinezony wazeliną i umieścili na specjalnie przygotowanych wieszakach. Mieli bowiem specjalną szafę przygotowaną na takie okazje, do jej wnętrza podłączyli urządzenie ozonujące odzież, by uniknąć nieprzyjemnego zapachu ludzkiego ciała, zapachu spalin lub "nie daj boŻe" płynów motocyklowych typu OLEJ lub smar z łańcucha.
W poczuciu dobrze spełnionego sterylnego obowiązku, w spełnieniu po wspaniałej Motocyklowej Niedzielnej Wyczerpującej i Karkołomnej Eskapadzie, poszli ucałować przed zapowiadającym się Tygodniowym Motocyklowym snem swe Super Ścigaczowe Smoki, drzemiące w rajdowym spełnieniu powrotu do garażu. Podeszli do swych Torowo Sportowych Maszyn, czule objęli dłońmi ich przednie koła, przychylili w modlitewnym geście głowy do czaszy motocykli i półszeptem, w pełnym Motocyklowym Skupieniu wyrazili swoje najskrytsze podziękowania za szczęśliwy powrót z kolejnej Niedzielnej Eskapady nad Wodę.

Kolejną pewnie zrobią do lasu, będzie tam mniej przechodniów…

Wstali...
Pewnie pojadą we czwartek na BPBB lub BPM...
Tak...
Pewnie tak...

Zamyślili się…
Ważną jest wszakże Motocyklowa Zaduma…


written by book_areszt
Powyższy tekst nie ma celu obrażania kogokolwiek. Wszystkie postacie są fikcyjne, a ich zadziwiające podobieństwo do postaci prawie rzeczywistych jest absurdalnie przypadkowe. A już na pewno niecelowe...
edit_qcyk: Book_ash to nie forum dla krótkowidzów, nie trzeba powiększać czcionek.
[url=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Af7MENQ2EMc] hehehe błąd forum [/url]

Awatar użytkownika
Whiplash
KGP 300
KGP 300
Posty: 1184
Rejestracja: 17 września 2006, 19:01
Imię: Daniel
Sprzęt: Piekna Włoszka
Lokalizacja: KRAKOW
Kontakt:

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Whiplash » 1 marca 2013, 06:59

co jak co ale chlopie masz dar, tekst mnie rozwalil :D
http://www.apriliaforum.com.pl/admin_pliki/baner_forum_ap.gif

Awatar użytkownika
book_areszt
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 67
Rejestracja: 31 sierpnia 2012, 11:52
Sprzęt: brak
Kontakt:

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: book_areszt » 5 marca 2013, 00:02

book_areszt pisze: edit_qcyk: Book_ash to nie forum dla krótkowidzów, nie trzeba powiększać czcionek.
teraz sam nie widzę co napisałem...
[url=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Af7MENQ2EMc] hehehe błąd forum [/url]

Awatar użytkownika
Martyna
KGP 200
KGP 200
Posty: 788
Rejestracja: 14 stycznia 2011, 10:24
Imię: Martyna
Sprzęt: różne :P

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Martyna » 5 marca 2013, 08:17

Polecam zatem ctrl+ ;)

Awatar użytkownika
RMK
Kandydat
Kandydat
Posty: 59
Rejestracja: 9 października 2013, 11:08
Imię: romek
Sprzęt: yamamoto R1

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: RMK » 8 października 2014, 11:26

"..spójrz mi w oczy i obiecaj że mnie nie zabijesz.." przecież to powinien mówić motocykl do jeźdźca ,bo to my je zabijamy(rozbijamy) cóż one mogą bez nas :D

Awatar użytkownika
Genem
KGP 160
KGP 160
Posty: 438
Rejestracja: 5 września 2012, 18:21
Imię: Artur
Sprzęt: Suzuki SV650s k6
Lokalizacja: Przybysławice k.Krakowa

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: Genem » 8 października 2014, 11:48

Obrazek
Yamaha XV 125 Virago > Suzuki SV650s k6

Awatar użytkownika
book_areszt
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 67
Rejestracja: 31 sierpnia 2012, 11:52
Sprzęt: brak
Kontakt:

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: book_areszt » 31 października 2014, 14:25

Emocykliści 2014

Nie jeździli już od prawie miesiąca a zaczynał się październik. Opady nie stanowiły problemu, częściej padało nocą, ale jazda za dnia, w chłodzie, a już szczególnie porankami w podeszczowym nocnym szlamie i ewentualnej mgle nie wchodziła kompletnie w grę. Oczywiście nie chodziło o problemy fizyki i motoryki a o ordynarną estetykę…
Latem nie jeździli zbyt dużo, by nie zabijać na sobie robaczków, potem ciężko je usunąć z naszyć i przeszyć skórzanych kombinezonów, pieniędzy wszakże (pomimo kryzysu) mieli aż nadto. Jeden pracował w „korpo” na średnim stanowisku kierowniczym, załatwił mu je wujek będący w zarządzie, ale nie mógł na początek dać zbyt wiele, bo przecież tuman nie skończył liceum, zanim się zapłaci za maturę a potem za zaoczne studia czas musi upłynąć, ale nie będzie pracował za śmieszne 3000 w korporacji, wujek załatwił co się dało, a wujek potrafił czynić cuda w pewnym zakresie, zwłaszcza gdy chodziło o poplecznictwo, protekcjonizm czy nepotyzm… Drugi pracował w sekretariatach Pałacu Biskupiego, na czym polegała jego praca nigdy nie mówił, często jednak chodził koślawo (tłumaczył to pasją motocyklową i tysiącami przejechanych kilometrów), rzadko jadał obiady, mówiąc że ma wysokobiałkowe obiady „w pracy”…
Tak więc latem nie jeździli zbyt dużo, z powodu późniejszej konieczności wielogodzinnej pielęgnacji wymuskanych i wywazelinowanych kombinezonów, wiosną jeździli wcale nie więcej, ich wycieczki były pełne przygód, ale nie były dalekie (pisałem o nich wiosną któregoś roku)… Oba motocykle trzymali w ogrzewanym garażu, zawsze czyste i gotowe do dalekich wypraw, zawsze nasmarowane łańcuchy, czyste a wręcz bezpyłowe lagi, lśniące wahacze w obu „torpedach”, w nienagannym stanie były ich opony, jakby naplakowane i połyskujące głęboką czernią tak, że lśniły się jak psu jaja, a były ”aż i jedynie” świeżutko nawoskowane na luksusowej myjni ręcznej przy Pałacu Biskupim. Wskazania liczników i daty produkcji opon mówiły, że wszystkie te przygotowania były znacznie na wyrost…
Dzień wstawał powoli, z lekkiego wieczornego deszczu nocą obudziła się ulewa, odeszła zanim pierwsze promienie słońca dotknęły grubej warstwy chmur od strony kosmosu nad ich gniazdkiem. Chmury te, chcące uczynić dla Nich niebo na ziemi, sięgały poniżej dziurki od klucza w bramie ich garażu. Obaj dbali o wszystkie swoje dziurki, odpowiednio je smarując i zabezpieczając, zanim umieszczą w nich właściwe przedmioty takie jak dildo czy klucz, i tylko raz "korposzczur” pomylił się umieszczając klucz tam, gdzie powinno iść coś innego, ale że i dziurka była dość (nie wiadomo czemu) przepastna to i klucz zaginął bezpowrotnie powodując jedynie wyraz zdziwienia na twarzy kilku księży „współpracujących” w Pałacu Biskupim. Dziurka od klucza w bramie nie pozwoliła by wilgoć podstępnie dostała się do wnętrza zamka dzięki grubej warstwie wazeliny dość niechlujnie rozmazanej po całej okolicy pod klamką… Podczas śniadania Emocykliści postanowili wybrać się na przedłużony do wieczoru wyjazd, jako że był to jeden z ostatnich (dla nich) czwartków nadających się do podróżowania jednośladem. Cel ustalono „Czwartkowe Nocne”, nie wiedzieli tylko czy na Bora czy na Matecznym… Ubieranie odzieży termo-aktywnej dostarczyło im wiele przyjemności, gdyż wielokrotnie potrzebowali wzajemnej pomocy, ich całkiem wygolone bezwłose ciała modeli (po wielu nieskutecznych dietach i liczeniach kalorii obaj mieli rosnące oponki) z reklam szkół sztuk walki prężyły się wzajemnie dostarczając uśmiechu pod niedogolonym rzadkim a szerokim wąsem. Tak samo cieszyli się z resztą przy zakładaniu idealnie przygotowanych kombinezonów. Śliskie i lśniące kombinezony w kolorach ich Diabelskich Maszyn wyglądały imponująco, każdy kto by je zobaczył musiałby uznać, że utrzymanie takiego ich stanu musiało kosztować Wiele Pracy. Na całą te sytuację łagodnie i z pobłażaniem spoglądała z wiszącej na ścianie reprodukcji ‘„Kobieta” Picasso’… Przygotowani, w pełnym powagi skupieniu zeszli po schodach klatki schodowej na parter. Schodzili długo, gdyż nie chcieli budzić sąsiadów trzeszczeniem skóry i tupaniem buciorów, więc po piętnastominutowej wyprawie po schodach byli całkiem mokrzy i zmęczeni, w trakcie krótkiej acz burzliwej narady uznali, ze następnym razem pojadą winą… Wyjazd był dla nich nie lada wyzwaniem, doczyszczanie ich motocykli po takich warunkach podróżowania będzie trwało długo, usunięcie potencjalnych zacieków, odprysków smaru, drobin wody z klosza lampy, że nie wspomną o ulicznym szlamie… Ich oczom wyobraźni rysował się obraz wielogodzinnej pracy nad przywróceniem idealnego wyglądu maszynom i gdyby nie świadomość, że będzie to czas wspólnie spędzony, nie podejmowaliby próby wyjazdu w tak koszmarnych w swojej opinii warunkach…. Przygotowani i całkiem odziani w markowe oraz ultra bezpieczne, kosmicznej technologii zabezpieczenia, w kamizelki powietrzne, kaski z zamontowanymi czujnikami położenia, bluetuthy i niemalże celowniki optyczne zamontowane w lustrzankowych szybkach kasku, przekroczyli drzwi garażu… Nałożyli rękawice z elementami imitującymi ścięgna w prowadnicach z kewlaru czy karbonu (Bóg raczy wiedzieć), ze ściernymi kostkami, wykonane z materiałów niemalże absurdalnych, bo kto łączyłby skórę kangura z wierzchu z wyściółką z mysich cipek wewnątrz?
Otwarta paszcza garażu wiała szarością i chłodem nieprzeniknionej mgły. Odpalili motocykle by zanim się nagrzeją ruszyć. Żaden prawdziwy motocyklista nie czeka aż silnik się zagrzeje tylko „napie*dala” do startu, tak uważali-tak robili-wszystko bez gry wstępnej. Wjechali w siną biel nieba zaraz za granicą śluzy garażu. Czuli się jak piloci myśliwców startujących z lotniskowca USS George Bush lecący bombardować Państwo Islamskie lub Irak, jak piloci bojowych space shuttle ze StarTrecka czy Gwiezdnej Eskadry… Wilgoć natychmiast oblepiła ich kaski, światła i kombinezony. Jedynka zaraz została zastąpiona przez dwójkę super-ciche seryjne wydechy brzmiały jak mruczenie ich kota Puszka. Kilka ostrych manewrów, lekka utrata kontroli na wilgotnym podłożu, potem trójka… Przepustnica cały czas była w użyciu, doinwestowane motocykle rwały się do przodu, cały czas chciały zassać wlotami do airboxa całe tumany otaczającej ich niebiańskiej chmury. Przeciskali się między samochodami, trochę zdzwieni jak dużo ustępują im miejsca, ale parli w chmurze dalej, do przodu mając za cel dotarcie wieczorem, po pracy na Nocne Czwartkowe, pokazać się na Bora w towarzystwie noszących arbuzy (dziwne jak na tę porę roku) kolegów motocyklistów lub na Matecznym pobyć w towarzystwie cudownie współ-czujących jednoślady oraz ich więź z jeźdźcem cyklistami i pośmigać z nimi wokół dystrybutorów paliwa.
Jechali już całkiem dobrą chwilę, kilka zagrożeń dostrzegli z dużym wyprzedzeniem, co ich zastanowiło, gdyż mgła wcale nie rzedła. Gnali w bieli przed siebie pomiędzy niemalejącym szpalerem samochodów. Wilgoć docierała już wszędzie, pinlocki nie dawały rady, woda skraplała się na ich czołach, zatykała pory, z tylnego koła wilgotny brud tryskał na tablice rejestracyjne umieszczone na oryginalnych mocowaniach pod-ogona, obaj myśleli, czy widać ich światło odblaskowe-przepisami wymagane w ruchu ulicznym…
Pełni wahań i obaw zwolnili.
Dojechali do miejsca, gdzie się rozjeżdżali.
Jeden skręcał w prawo gdy drugi skręcał w prawo… Albo jakoś tak :)

Zatrzymali się obok siebie, porozumiewawczo skinęli głowami i nagle „korposzczur” puścił „klamki” i kierownicę - gwałtowne puszczenie sprzęgła spowodowało, że motocykl gwałtownie zadrżał pod jeźdźcem i zgasł, korposzczur uważał to za szczyt lansu. Pracownik Pałacu Biskupiego zatrzymał się rozważniej, obaj podnieśli szybki kasków…
- Nie uwierzysz, ale zapomniałem pilota do szlabanu, któryś z nas musi wrócić do garażu bo nie wyjedziemy - powiedział korposzczur.
- Może lepiej odpuśćmy dziś jazdę, jest skrajnie niebezpiecznie, a strzeżonego Pan Bóg strzeże… - dodał ten drugi, z Bogiem współpracujący…
- Kurka wodna, szkoda, tyle drogi już za nami - dodał korposzczur, po czym powoli na parkingowej alejce zaczęli ostrożnie zawracać na kilkanaście razy.
Dojechali do otwartego garażu, którego nie zamknęli, bo pilot do szlabanu wisiał przy kluczu wciąż wsadzonym w dziurkę wywazelinowanego zamka. Uśmiechnęli się do siebie dwuznacznie, wjechali i zgasili silniki.
Tak zakończyli sezon.
Niebiańska Mgła całkiem się rozwiała ustępując miejsca całkiem zwyczajnej ziemskiej rzeczywistości.
Motocykle poczekają do wiosny pieszczone i czyszczone przez Emocyklistów…

written by book_areszt
Powyższy tekst nie ma celu obrażania kogokolwiek. Wszystkie postacie są fikcyjne, a ich zadziwiające podobieństwo do postaci prawie rzeczywistych jest absurdalnie przypadkowe. A już na pewno niecelowe...
[url=http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=Af7MENQ2EMc] hehehe błąd forum [/url]

aniaaa87
Przyjaciel
Przyjaciel
Posty: 63
Rejestracja: 14 lutego 2013, 09:00
Sprzęt: motocykl

Re: Albo mi sie wydaje albo do neta trafil artykul o tym for

Post autor: aniaaa87 » 3 listopada 2014, 08:55

book_areszt wymiatasz! :respekt: uwielbiam te Twoje teksty, od rana lepszy humor :D

ODPOWIEDZ